Mrówki

Uwielbiam rozmawiać z dziećmi. Zwłaszcza z moją córką. Wyobraźnia dziecięca nigdy nie przestanie mnie zdumiewać.

Mała po kąpieli. Stoimy przed lustrem w łazience. Widzę nasze odbicie. Sięgam po szczotkę, żeby rozczesać jej mokre włosy. Mijający czas widzę również po ich długości. Nie pozwala ich obciąć.

– Mam mrówki we włosach. Patrz. Idą. Muszę je wypuścić. Nie mogą tu mieszkać. – mówi Mała przyglądając się kosmykom włosów.

– A skąd wzięły się mrówki w twoich włosach? – pytam zdumiona.

– Nie mogę ci powiedzieć. To wielka tajemnica. Uwaga. Wypuszczam je do umywalki. Widzisz? Chodzą sobie. – mówi zadowolona.

Oczywiście, że nie widzę.

– Kochanie, nie mam okularów. – mówię. Rzeczywiście, zostawiłam okulary w pokoju, chociaż wydaje mi się, że nie dostrzegłabym tych mrówek nawet w okularach. Chyba że się mylę.

– To smutne, że nie możesz ich zobaczyć. Pa, pa mrówki. – macha do umywalki.

– Pa mrówki – mówię i przeczesuję jej włosy. Tak, to smutne, że nie widzę mrówek we własnej umywalce.

Fakt, że nie potrafię wyobrazić sobie mrówek w umywalce, bardzo mnie smuci. Fakt, że nie wyobrażam już sobie jego w naszym życiu, bardzo mnie cieszy.

Brak wyobraźni bywa jednak przydatny.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.