Piszę

Budowa

Nasze życie to ciągłe burzenie i odbudowa.

Burzenie starych relacji i budowanie nowych. Niektóre przyjaźnie kończą się same, niektórym pomagamy. Czasami ktoś decyduje za nas. W ich miejsce stają nowe znajomości. Niekoniecznie stabilniejsze.

Burzenie swojego dotychczasowego życia i budowanie nowego. Niezwykle trudna procedura, po której uprzątnięcie terenu trwa nieraz niezmiernie długo. Przeważnie to nie my prowokujemy zmianę. Wszyscy kojarzymy widok dźwigu z kulą burzącą, która uderzając o budynek, porywa ze sobą lawinę spadających odłamków. Tą kulą może być osoba, która wtargnęła w nasze życie i wali w nie niszcząc to, co budowaliśmy latami. Czasami parę razy. Zawsze do skutku.

Burzenie siebie z przeszłości i budowanie siebie w teraźniejszości. Najlepszym momentem do rozpoczęcia odbudowy jest stan kompletnej ruiny. Ten stan, kiedy ktoś zabiera z ciebie kawałek po kawałku nie uzupełniając pustych miejsc. Taka konstrukcja musi się rozpaść, a to co pozostaje, nie nadaje się praktycznie do niczego. Należy posprzątać i rozpocząć od nowa – kawałek po kawałku. Sami, a często też z pomocą przychylnych nam osób, jesteśmy w stanie postawić nową konstrukcję.

Już teraz praktycznie niezniszczalną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.