Piszę

Serce

Głaskałam swoje serce, licząc, że poczuje mój dotyk i się uspokoi.

– Już dobrze, już dobrze – szeptałam. – Wszystko będzie dobrze.

Ono jednak pozostawało niewzruszone na moje gesty. Najwidoczniej nie czuło mojego dotyku przez trzy warstwy skóry. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że tkanka podskórna zaczęła zamieniać się w pancerz, który za niedługo miał objąć skórę właściwą, a w końcu naskórek. Niedostrzegalny pancerz wyglądający jak skóra, posiadający jednak cudowną właściwość – nieprzenikalność świata zewnętrznego. Mój dotyk nie ukoił szalejącego serca. Z czasem uspokoiło się samo chronione trzema warstwami pancerza.

Nareszcie bezpieczne. Nareszcie nieczułe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.