Piszę

Sen

To był jeden z tych snów, z których powinniśmy zostać wybudzeni jak najszybciej. Widziałam kobietę i mężczyznę, idących przez polanę. Mężczyzna jedną ręką trzymał kobietę za nadgarstek, a w drugiej niósł nylonowy worek. W tle widziałam zaparkowany samochód, prawdopodobnie jego. Kobieta nie opierała się, ale można było przypuszczać, że niechętnie poddaje się woli mężczyzny. On rozglądał się, szukając dogodnego miejsca, z którego byliby niewidzialni. W oddali zauważył jezioro i pociągnął ją jeszcze mocniej. Dookoła panowała idealna cisza, którą przerywały jedynie rozmowy kaczek odpoczywających nieopodal. Pomimo że nie odzywali się do siebie, wydawało się, że znają się bardzo dobrze. Jezioro przybliżało się. W końcu było na tyle blisko, że można było przyjrzeć się z bliska pływającym na jego tafli liściom lilii wodnej. Kobieta wzięła głęboki oddech. Szukała kwiatów. Jej wzrok wędrował po powierzchni jeziora. Bezskutecznie. Pomyślała, że wkrótce to ona będzie tym kwiatem. Wiedziała, że musi zniknąć. Zamknęła oczy.

Czekała. Mężczyzna zwolnił uścisk i wyciągnął coś z worka. Położył dziwny zwój na trawie, kucnął i zaczął zajmować się zawartością. Nie potrafiłam dostrzec, co robi, ale gdy wstał, zauważyłam, że trzyma w dłoniach sznur. Spod zamkniętych powiek kobiety popłynęły łzy. Powieki nie są jednak tak szczelne, jakby się mogło wydawać. Przepuszczają najcięższe łzy.

Mężczyzna zaczął otulać kobietę grubymi zwojami sznura. Bez słowa. Związał mocno końce i odszedł. Ona nie otworzyła oczu, on nie odwrócił się ani razu. Ścisnął w dłoniach nylonowy worek, po czym włożył go do kieszeni kurtki. Końce nieco wystawały, ale on pośpiesznie docisnął je, wpychając worek w zakamarki kieszeni. Tak jak wpycha się winę w zakamarki świadomości. Plusk wody spłoszył ptaki. Śledziłam go i widziałam, jak wsiada do granatowego auta. Wyciągnął komórkę, a ja zbliżyłam się, żeby zajrzeć do środka.

Na ekranie telefonu przeczytałam: „Kocham cię”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.