Zaobrączkowani

Kiedy widzę mężczyznę z obrączką na palcu – odwracam wzrok. Kiedy widzę kobietę u jego boku – spuszczam głowę. Nie lubię parków, kin, teatrów, nawet szkół nie lubię. Za dużo tam TYCH mężczyzn. Z obrączką. Krzyczą do mnie – kocham, przynależę, jestem oddany. Zaciskam wtedy oczy, żeby zatrzymać łzy w środku głowy i patrzę tylko przed siebie. Staram się nie widzieć.

Od jakiegoś czasu próbuję przypomnieć sobie tekst przysięgi małżeńskiej. Pamiętam jedynie fragmenty. W końcu nie przysięga się codziennie. Powinno się raz, na całe życie. A potem słowa ulatują. Czasami wraz z przysięgą daną przy akompaniamencie przyśpieszonego bicia serca i kilku westchnień. Fragment „(… ) i że cię nie opuszczę aż do śmierci” uderza najmocniej. Mnie prosto w twarz. I to z całej siły. Zawsze wierzyłam, że tylko śmierć kładzie kres małżeństwu. Czyżbym nie zauważyła, że już umarłam? Czyżby dlatego odszedł? Nie żyłam.

Serce jednak nie przestało bić.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.