Jeszcze nie

Słyszę stukanie wydobywające się spod pazurów uderzających o kafelki. Poszczególne uderzenia wyrywają mnie ze snu. Budzę się skołowana i mija chwila zanim orientuję się, że nie jestem sama.

Miarowe stukanie wyrywa mnie ze snu. Początkowo jestem przekonana, że słyszę je tylko we własnej głowie. Stuk, stuk. Wychodzę ze świata, w którym tkwiłam przez całą noc. Spoglądam przez okno. Jeszcze ciemno. Stuk. Stuk. Po chwili orientuję się, że stukanie wydobywa się wprost z kafelek na podłodze, o które uderzają pazury psa. Albo to raczej dźwięk pazurów uderzających o kafelki. Nieważne. Liczyłam na dłuższy sen. Pomimo, że noc okazała się krótsza niż zakładałam, wstaję i dotykam zimnego podłoża. Stuk. Stuk. Biorę głęboki wdech i po raz pierwszy od dwóch lat czuję, że to potrafię. Wziąć głęboki oddech. Powietrze w końcu mnie wypełnia. Znowu oddycham. Wcześniej udawałam. To była jakaś namiastka, prowizorka. Podróbka prawdziwego oddychania.

Prawy kącik moich ust unosi się lekko do góry na tę wiadomość. Po chwili znajduje jednak swoje miejsce. Nie, jeszcze nie pora na uśmiech. Nie przesadzajmy z uśmiechem. Taka szalona to ja nie jestem.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.