Szukałam

Szukałam oczu, które spojrzą na mnie z miłością i zrozumieniem. Wypatrywałam ich u nieznajomych mężczyzn i przyciągałam spojrzenia.

– Czy to może wy? – pytałam ich oczy – spoglądając w nie głęboko i z nadzieją.

– Niestety. – słyszałam.

Czasami nawet nie musiałam pytać. Wystarczyło mi jedno skrzyżowanie naszych spojrzeń. Jedno zerknięcie, żeby upewnić się, że moje i ich oczy więcej się nie spotkają.

Szukałam dalej.

Oczy, które mnie omiatały; oczy, które wpatrywały się we mnie; oczy beznamiętne; oczy bezwstydne; oczy za mądre; oczy za głupie; oczy radosne; oczy smutne. Jednak ciągle nie TE. Oczy stateczne; oczy szalone; oczy niezdecydowane; oczy filozoficzne; oczy prostolinijne; oczy wszelkiego rodzaju. Nie TE.

– Nie podobasz nam się . – mówiły niektóre.

– Chętnie poznamy cię bliżej. – oznajmiały inne.

– Nie możemy obiecać ci nic poważnego, ale możemy się zabawić. – zachęcały kolejne.

– Co robisz wieczorem? – pytały następne.

Moje oczy odwracały się momentalnie albo, chcąc być miłe, podejmowały rozmowę lub odpowiadały zdawkowo na pytania, po czym uciekały. Natrafiałam na oczy, które przypominały mi te, które już mnie kiedyś skrzywdziły. Na ich widok należało tylko spuścić wzrok. Z takimi oczami lepiej nie mieć nic do czynienia.

Minęło sporo czasu. Moje oczy były już bardzo zmęczone od ciągłego wypatrywania i wpatrywania się. Zaczęły po prostu patrzeć. Czas nauczył je cierpliwości i spokoju. Były bardziej ufne i właśnie wtedy, zupełnie niespodziewanie, spotkały TE oczy.

– Czekałyśmy na was. – powiedziały jego oczy do moich. – W końcu jesteście.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.